AR-308039909

Krajowa energetyka nieustannie nękana przez awarie

Eksperci nie mają wątpliwości: krajowy system energetyczny poradzi sobie bez wyłączonego awaryjnie nowego bloku w Elektrowni Jaworzno. Gorzej, że problemy w inwestycjach energetycznych stały się w Polsce normą.

Miał przynosić zyski Tauronowi i być mocnym wsparciem dla krajowego systemu energetycznego. Zamiast tego nowy blok węglowy w Jaworznie zmaga się z awarią, która wyłączy go z użytku aż do 25 lutego 2022 r. Inwestycja, która kosztowała 6,2 mld zł, już wcześniej zmagała się z problemami, a termin oddania bloku do użytku był przesuwany kilkakrotnie. Na ostatniej prostej uszkodzony został element kotła. Ostatecznie siłownia ruszyła w połowie listopada 2020 r. Jednak Tauron nie cieszył się nią długo – blok stanął z powodu usterki już w czerwcu 2021 r.

 

KTO ZAWINIŁ?

– Podczas bieżącego postoju bloku zdiagnozowaliśmy konieczność naprawy istotnych elementów kotła. Wraz z generalnym wykonawcą natychmiast przystąpiliśmy do szacowania zakresu koniecznych do wykonania prac, technologii oraz przełożenia ich na konkretny harmonogram. Celem prac jest trwałe usunięcie wad w rejonie komory paleniskowej bloku, co zapewni bezawaryjną pracę bloku w perspektywie wielu lat – tak zaistniałą sytuację wyjaśnia Sebastian Gola, prezes spółki Nowe Jaworzno Grupa Tauron, która zarządza blokiem.

Równolegle trwają mediacje pomiędzy Tauronem a generalnym wykonawcą – Rafako – dotyczące finansowania oraz zakresu prac naprawczych. We wtorek Rafako poinformowało o podpisaniu aneksu do kontraktu, na podstawie którego wykona dodatkowe prace modernizacyjne za 10,2 mln zł. Nie ma dziś informacji, czy awaria była efektem złego wykonania po stronie Rafako czy zaniedbań po stronie Tauronu. Eksperci nie przypuszczają jednak, by zostało to rozstrzygnięte. Już w przypadku poprzedniej usterki, która doprowadziła do przesunięcia terminu oddania bloku do eksploatacji, strony zrzekły się wzajemnych roszczeń. Warto przy tym dodać, że Tauron jest kontrolowany przez Skarb Państwa, natomiast pakiet akcji w Rafako ma Fundusz Inwestycji Polskich Przedsiębiorstw FIZAN zarządzany przez państwowy PFR TFI.

– Jak dla mnie sytuacja w Jaworznie to wyraz niekompetencji w polskiej energetyce – skwitował jeden z naszych rozmówców, dobrze znający tę inwestycję, który chce zachować anonimowość.

Według analityków wyłączenie nowego bloku aż na osiem miesięcy to duża strata dla Tauronu. Według szacunków DM BDM blok ten w I półroczu wyprodukował 2,2 TWh energii i dał Tauronowi ok. 250 mln zł EBITDA (wynik operacyjny plus amortyzacja) z przychodami z rynku mocy. Spółka szacuje, że przez postój może utracić około 200 mln zł marży.

– To wszystko odbije się więc na wynikach spółki i nie świadczy dobrze o jakości nowej jednostki, z którą od samego początku są problemy – zauważa Krystian Brymora, analityk DM BDM. – Energetyka konwencjonalna ma teraz swoje pięć minut, więc brak tak dużego bloku węglowego w krajowym systemie może być odczuwalny dla operatora. Zwłaszcza że w sierpniu zdarzały się rekordy zapotrzebowania na energię. Nie jest to jednak strata, z którą operator by sobie nie poradził – dodaje.

NIESZCZĘŚLIWA SERIA

Opóźnienia w inwestycjach stały się zmorą polskiej energetyki. – Cały czas mamy w pamięci sytuację ze Stalowej Woli, gdzie po upadłości wykonawcy Abener Energia dokończenie inwestycji zajęło aż cztery lata – wspomina Brymora.

Ostatecznie blok gazowy w Elektrociepłowni Stalowa Wola został oddany do użytku we wrześniu 2020 r. Poślizg zaliczyły też m.in. nowe bloki w Opolu czy oddany w tym roku do użytku blok na węgiel brunatny w Elektrowni Turów. Ten ostatni blok miesiąc po starcie został zresztą tymczasowo zatrzymany – PGE tłumaczy, że była to zaplanowana przerwa i standardowe działanie dla zapewnienia ciągłej i bezawaryjnej pracy bloku na najbliższe lata. Ale w branży nie brakuje głosów, że doszło do zapchania filtrów, co w tak krótkim czasie od uruchomienia nie powinno się wydarzyć. W maju tego roku mieliśmy też do czynienia z pożarem taśmociągu, którym transportowany był węgiel do najnowszego bloku w Elektrowni Bełchatów i awarią stacji, która w jednym momencie wyrzuciła z sieci niemal całą Elektrownię Bełchatów. Właśnie wtedy pomocny okazał się nowy blok w Jaworznie, który działał na pełnych mocach. Teraz sam wypadł z systemu.

– Każda awaria tak dużego bloku energetycznego jak Jaworzno jest wyzwaniem w zbilansowaniu dostaw energii elektrycznej. Z drugiej strony nie jest niczym niezwykłym – jednostki konwencjonalne wbrew mitom o niezawodności, jak każde urządzenie, psują się – komentuje Joanna Maćkowiak-Pandera, prezes Forum Energii. Zauważa, że polski system, oparty o wysłużone elektrownie, jest przygotowany na awarie. – Do tej pory mieliśmy największe problemy z produkcją energii latem. Gdybyśmy nie mieli teraz blisko 5 GW w fotowoltaice, na pewno moglibyśmy się martwić, czy nie zabraknie prądu w gniazdku. Dzięki energetyce słonecznej sytuacja tego lata jest dobra. Jak będzie zimą – zależy od mrozów, zapotrzebowania z przemysłu i niezawodności innych jednostek – dodaje ekspertka.

Źródło: rp.pl

poprzedni
następny