Rząd zapowiada zmiany w systemie wsparcia prosumentów. Połączenie operacyjnego systemu wsparcia (tzw. opustów), dotacji w postaci programu Mój Prąd oraz ulgi podatkowej spowodowało szybki rozwój energetyki słonecznej. W ciągu kilku lat moc zainstalowana w mikroinstalacjach wzrosła z 200 MW do 3,3 GW. Wzmocniło się bezpieczeństwo energetyczne dostaw energii latem, ograniczono emisje CO2 i w pewnym stopniu zdywersyfikowano źródła wytwarzania. Obywatelki i obywatele na dobre zakochali się w źródłach odnawialnych. I co dalej? – pisze Tobiasz Adamczewski z Forum Energii.

 

Wprowadzenie

Na początku czerwca 2021 r. Ministerstwo Klimatu i Środowiska przedstawiło do konsultacji projekt ustawy[1] zmieniający zasady funkcjonowania energetyki rozproszonej, której ranga w ostatnich latach bardzo wzrosła. Boom na fotowoltaikę (PV) spowodował rozwój rynku pracy – w tej branży pracuje ok 35,5 tysiąca osób[2]. Pół miliona mikroinstalacji to główne źródło energii ze słońca w naszym systemie elektroenergetycznym (3,3 z 4,7 GW[3]). Społeczeństwo zaczęło aktywnie wspierać transformację energetyczną, angażując prywatny kapitał.

Jednak ze względu na zmieniające się przepisy unijne i konieczność lepszej integracji mikroinstalacji w systemie energetycznym, przyszedł czas rewizji systemu. Ważne, żeby nowelizacja przyczyniła się do dalszej transformacji naszej gospodarki w kierunku niskoemisyjnym i nie hamowała zmian, tylko stabilizowała rozwój OZE. Źródła odnawialne mogą skutecznie wypełniać lukę po węglu, o ile będziemy zwiększać elastyczność systemu energetycznego. Z wyliczeń Forum Energii wynika, że w 2050 będziemy potrzebować ok. 72 GW [4] energii ze słońca, a jej systematyczny rozwój będzie potrzebny, aby system energetyczny się bilansował, biorąc pod uwagę planowane odstawienia mocy węglowych. Oznacza to, że w każdym roku powinno przybywać ponad 2 GW nowych mocy słonecznych. Równolegle musimy pracować nad ich integracją w sieci.
Dlaczego warto dalej wspierać prosumentów?

Dalsze wsparcie energetyki prosumenckiej jest istotne z kilku powodów:

– Redukcja smogu wymaga m.in. upowszechnienia pomp ciepła (dlaczego – o tym mówimy w innych analizach)[5]. Koszt ogrzewania energią elektryczną jest oczywiście związany z jej ceną. Obecny system opustów zwiększa opłacalność inwestycji w pompy ciepła. Dobrze działający system zachęt do inwestycji w fotowoltaikę będzie więc potrzebny, żeby wspierać elektryfikację ciepła.

– Dynamiczny rozwój OZE w Polsce będzie wymagał dużo wolnej powierzchni, a o nią jest coraz większa konkurencja. Instalowanie paneli słonecznych na dachach pozwala efektywnie wykorzystywać przestrzeń. Zmniejsza to presję na zajmowanie gruntów, które powinny być przeznaczone na uprawy rolne, inwestycje lub tereny zielone.

– Energetyka rozproszona jest uzupełnieniem miksu OZE. Polska jest nadal dopiero na początku ścieżki jej rozwoju (moc zainstalowana na dziś to ok. 3,4 GW[6]). Dla porównania, w Niemczech do 2019 roku w instalacjach PV do 100 kW zainstalowano 24 GW.[7]

– Rozwój energetyki obywatelskiej pozwala w sposób praktyczny włączać społeczeństwo w transformację energetyczną i ochronę klimatu oraz zwiększać akceptację dla potrzebnych zmian.

Jak działa system opustów?

Prosument część energii produkuje na własne potrzeby, a część oddaje do sieci. W zależności od wielkości instalacji, użytkownik odbiera później 80% (instalacja do 10 kW) lub 70% (instalacja do 50 kW) tej energii ze zniżką – nie płacąc kosztu jej dystrybucji. Koszt ten pokrywa spółka obrotu (sprzedawca energii). Jednocześnie otrzymuje ona za darmo 20% lub 30% energii wytworzonej przez prosumenta i sprzedaje ją innym odbiorcom.
Zmiany są nieuniknione

Dotychczasowy system wsparcia oraz strategia rozwoju mikroinstalacji wymaga przemyślenia na nowo ze względu na wejście w życie Dyrektywy w sprawie wspólnych zasad rynku wewnętrznego energii elektrycznej[8]. Od początku roku 2024 prosumenci powinni być osobno rozliczani za energię elektryczną wprowadzaną i pobieraną z sieci. System opustów jest z tym wymogiem niezgodny, ponieważ rozliczenie energii pobieranej z sieci jest bezpośrednio powiązane z rabatem za energię oddawaną.
Co dla prosumentów jest w nowelizacji ustawy?

W nowelizacji proponowanych jest szereg zmian:

1. Zmiana sposobu wynagradzania produkcji energii.

Mechanizm opustu ma być zastąpiony możliwością sprzedaży energii spółce obrotu. Cena zakupu energii od prosumenta ma być równa średniej cenie rynkowej za poprzedni kwartał.

2. Utworzenie agregatorów.

Agregatorzy to spółki, które mogą podpisać umowę z wieloma prosumentami i handlować wyprodukowaną przez nich energią. Agregatorzy mogą też wykorzystywać magazyny energii i bardziej strategicznie podchodzić do sprzedaży energii w momencie zwiększonego zapotrzebowania i wyższych cen na rynku krótkoterminowym.

3. Wprowadzenie definicji i zasad działania obywatelskich społeczności energetycznych.

Tworzenie lokalnych społeczności jest istotne od strony bilansowania rynków lokalnych, elastyczności systemu i zwiększania zaangażowania różnych podmiotów w transformację energetyczną. Ponadto podobnie jak agregatorzy, społeczności te mogłyby m.in. używać zbiorczych magazynów energii lub inaczej optymalizować wykorzystywanie i produkcję energii.

4. Wprowadzenie taryf dynamicznych.

Pozwolą rozliczać się z energii na podstawie jej prawdziwej wartości w czasie – wyższe ceny będą występować podczas zwiększonego zapotrzebowania na energię w krajowej sieci elektroenergetycznej, a niższe, gdy pobór będzie niski.

Quo vadis?

Część wprowadzanych zmian jest potrzebna i sensowna. Jednak ostateczne skutki wprowadzenia tych zmian dla rozwoju energetyki rozproszonej są niewiadomą. W ocenie skutków regulacji (OSR) brakuje analizy wpływu projektowanych zmian na dalszy przyrost mocy prosumenckich. Brakuje deklaracji dotyczących pożądanych wolumenów tego typu instalacji i analizy opłacalności inwestycji w nowym systemie.

Proponowane zmiany budzą więc uzasadnione obawy, bo to właśnie zasadność ekonomiczna będzie przesądzać o tym, czy rynek mikroinstalacji będzie się nadal rozwijał, czy też nie.
Jak zmiany w ustawie wpłyną na opłacalność mikroinstalacji

Opłacalność mikroinstalacji jest zależna od wielu czynników, w tym:

– wielkości instalacji – im większa, tym tańsza instalacja za każdy kW,
– kosztu pożyczki – oprocentowanie,
– ceny energii elektrycznej w sieci – im droższy prąd, tym szybszy okres zwrotu inwestycji,
– możliwości wliczenia zakupu instalacji od kosztów uzyskania przychodu i stawki ulgi podatkowej,
– wielkości dotacji, np. w ramach programu Mój Prąd,
– poziomu autokonsumpcji – oszczędności na rachunku za prąd. Im większa autokonsumpcja – tym większe oszczędności.

Poniżej przedstawiony jest wynik analizy porównujący opłacalność posiadania mikroinstalacji przez dwa różne gospodarstwa domowe o różnym poziomie dochodów w dotychczasowym systemie opustów i w zaproponowanym systemie w nowelizacji ustawy. Analiza nie uwzględnia dotacji z programu Mój Prąd ze względu na niepewność co do przyszłych warunków wsparcia, ale uwzględnia ulgę termomodernizacyjną.

forum energii

Z analizy wynika, że propozycja rządowa jest mniej atrakcyjna od opustów ze względu na niską stawkę, po której prosument miałby sprzedawać energię. Dla porównania: w ostatnim kwartale 2020 r. cena z rynku konkurencyjnego wynosiła niecałe 26 gr/kWh[9]. W systemie opustów wartość odzyskiwanej energii byłaby o ok. 20 groszy wyższa.

Nie ma też pewności jak sprawdzą się w nowej roli agregatorzy.

Jak nie wylać dziecka z kąpielą?

Zakładając, że celem wprowadzanych zmian jest stabilny rozwój energetyki prosumenckiej i poprawa warunków integracji odnawialnych źródeł zmiennych w systemie energetycznym, potrzebny jest system, który będzie jednocześnie:

– Zachęcał do redukcji zapotrzebowania w godzinach szczytu.
– Gwarantował zwrot inwestycji w perspektywie 5-8 lat.

Poniżej przedstawione są rekomendacje w obu tych aspektach.

Trzy (różne) sposoby na zrównoważony system wsparcia:

1. Stała cena zakupu.

A) Za każdą jednostkę energii (kWh) wprowadzoną do sieci prosument otrzymuje z góry ustaloną kwotę, która się nie zmienia przez np. 15 lat. Po tym okresie może sprzedawać po cenach kwartalnych lub agregatorom.
B) System jest prosty – można łatwo wyliczyć okres zwrotu i określić stawki by zachęcały do inwestycji.
C) Stawki zakupu energii dla nowych instalacji w kolejnych latach można dostosowywać do sytuacji rynkowej – przy spadających cenach instalacji mogą być coraz mniejsze. Ważne, żeby stawki były konsultowane i ustalane przynajmniej na kilka lat do przodu.
D) Dobrze dobrana taryfa może wyeliminować konieczność stosowania ulgi termomodernizacyjnej czy prowadzenia dodatkowych systemów typu „Mój Prąd”, redukując jednocześnie dodatkowe koszty administracyjne.
E) System stałych cen zakupu już działa w polskim prawie – korzystają z niego przedsiębiorcy inwestujący w biogazownie i elektrownie wodne.

2. 100%+ – zmodyfikowana propozycja rządowa.

A) W celu utrzymania poziomu zachęty jaki oferuje system opustów, nowelizacja powinna zaoferować wyższy mnożnik ceny kwartalnej po której skupowana byłaby energi Mnożnik mógłby np. wynosić 175%, żeby dorównać obecnemu systemowi opustów.
B) Tak jak w przypadku stałej ceny zakupu, różnica między cenami rynkowymi a stawką dla prosumenta byłaby oddawana spółce obrotu przez Zarządcę rozliczeń z opłat OZE.
C) Mnożnik powinien być poddawany weryfikacji wraz z rozwojem rynku i spadkiem cen instalacji.
D) Odpowiednio dobrany mnożnik może wyeliminować konieczność dublowania systemów wsparcia (Mój Prąd) czy stosowania ulgi termomodernizacyjnej.
E) Prawo do korzystania ze zwiększonego mnożnika powinno być ograniczone czasowo, np. do 15 lat.
F) Mankamentem proponowanego systemu nadal pozostaje brak przewidywalności cen energii do których odnosiłby się mnożnik. Tworzy to niepotrzebne ryzyko po stronie prosumentów, którego nie mają np. profesjonalni inwestorzy korzystający ze stałej ceny zakupu lub kontraktów różnicowych po wygranych aukcjach.

3. 100% z programem Mój Prąd i ulgą termomodernizacyjną.

Gdyby propozycja rządowa miała wejść w życie bez zmian, konieczne jest równoczesne utrzymanie programu „Mój Prąd” i ulgi termomodernizacyjnej. Brak opłacalności w systemie skupu nadwyżek powinno być rekompensowane wsparciem inwestycyjnym. Jednak potrzebne są jego modyfikacje.

A) Program Mój Prąd powinien wyznaczać przynajmniej na 3 lata do przodu roczne budżety i poziomy dofinansowania instalacji. Wyznaczy to jednocześnie ilość i moc instalacji, które miałyby powstać dając pewność i kierunek rozwoju rynku.
B) Intensywność wsparcia mogłaby być zmniejszana z roku na roku, by podążać z rozwojem rynku.
C) Nie powinno być przerw między naborami, by zachować ciągłość i nie powodować szoków na rynku.
D) Utrzymywanie kilku systemów wsparcia nadal jednak byłoby nieoptymalne ze względu na koszty administracyjne i złożoność procesów, które mogą zniechęcać prosumentów do inwestycji.

Wszystkie trzy opcje można też wdrażać z rozróżnieniem dla wielkości instalacji i typu prosumenta – w zależności od tego czy prowadzi działalność gospodarczą czy jest gospodarstwem domowym. Nowy system nie powinien dopuszczać do nadmiernego wsparcia.

Dwa sposoby na uelastycznienie systemu

Jednym z wyzwań rozwoju energetyki prosumenckiej jest integracja źródeł w systemie energetycznym. Tu kluczowa jest elastyczność, o czym pisaliśmy w innych raportach[10]. Można to osiągnąć m.in. poprzez zobowiązanie prosumentów do stosowania taryf dynamicznych oraz poprzez rozpowszechnienie magazynów energii.

1) Nowi prosumenci jako bardziej świadomi odbiorcy mogliby zostać zobowiązani do stosowania taryf dynamicznych, które mają zostać wprowadzone wraz z zaproponowaną nowelizacją. Bodźce cenowe energii pobranej zachęcą do korzystania z energochłonnych urządzeń elektrycznych w momentach niższych stawek lub z własnej produkcji. Zredukuje to zapotrzebowanie w szczycie. Energia oddawana do sieci rozliczana byłaby na zasadach systemu wsparcia.

2) Modernizacja sieci niskiego napięcia poprzez instalowanie magazynów energii może ułatwić dalszą integrację źródeł rozproszonych. O ile prosumenci mają możliwość inwestowania we własne urządzenia magazynujące energię, znacznie taniej jest inwestować w większe instalacje na poziomie lokalnym[11].

Utrzymywanie sieci dystrybucyjnych w stanie umożliwiającym transformację energetyczną jest usługą publiczną. Dlatego w pierwszej kolejności to operatorzy sieci dystrybucyjnych powinni być zachęcani do inwestowania w rozwiązania, które umożliwią dalszy przyrost mocy po stronie prosumentów.

Wnioski

Zmiany w systemie opustów są konieczne, pierwszym krokiem jest jasna deklaracja rządu dotycząca pożądanych wolumenów mocy instalowanych w przyszłości. Energetyka słoneczna w krótkim czasie stała się ważną gałęzią polskiej gospodarki. Istotna jest rozważna ocena skutków proponowanej regulacji. Ograniczenie opłacalności inwestycji w przydomowe elektrownie miałoby dużo szersze konsekwencje niż tylko skurczenie branży i odebranie szansy niedoszłym prosumentom. Zburzyłoby jeden z filarów polskiej transformacji energetycznej.

Źródło: Forum Energii